poniedziałek, 16 marca 2015

list do matki

    Żyjesz jeszcze, biedna stara matko? 
    I ja żyję. Pozdrowienia ślę. 
    Niechaj sączy się nad twoją chatką 
    To wieczorne światło w sinej mgle.

    Mnie pisano, ze ukrywasz trwogę, 
    Tęsknisz za mną, że cię trapi żal, 
    Że wychodzisz często znów na drogę 
    W swej salopie śmiesznej - patrzeć w dal.


    A gdy siny mrok na wieś się kładzie, 
    Często widzisz, niby blisko tuż, 
    Jak ktoś mi nagle w karczemnej zwadzie 
    Wbił po serce fiński nóż.


    Głupstwo mamo! Spokój nade wszystko. 
    To igraszka tylko sennych mar, 
    Już nie takie ze mnie pijaczysko, 
    Bym bez ciebie gdzieś tam z dala zmarł.


    Po dawnemu łaknę twej pieszczoty 
    I o jednym marzę tylko w snach, 
    Bym czym prędzej od tej złej tęsknoty 
    Znów powrócić pod nasz niski dach.


    Wrócę, wrócę, kiedy w słońca blasku 
    Rozwiosenni się nasz biały sad. 
    Tylko ty już więcej mnie o brzasku 
    Nie budź tak, jak osiem temu lat.


    Nie rusz tego, co się od marzyło, 
    Nie budź tego, co na wieki śpi. 
    Zbyt mnie wcześnie życie doświadczyło. 
    Strata złud i nuda wszystkich dni.


    I modlitwy nie ucz mnie. Bo po co? 
    Co odeszło, już nie wróci, nie. 
    Tyś jedyną łaską i pomocą, 
    Tyś jedyne moje światło w śnie.


    Więc zapomnij już tę swoją trwogę, 
    Przestań tęsknić, porzuć zbędny żal. 
    I nie wychodź tak często na drogę, 
    W swej salopie śmiesznej - patrzeć w dal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz